wojna bohaterów

Dzisiaj mam dla Was spóźnioną relację z maratonu Kapitana Ameryki, który odbył się w kinach w maju przy okazji premiery trzeciej części.

Kiedy mamy ukochanych bohaterów, nawet ich kłótnia nas boli. Myślimy „proszę, nie, on nie to miał na myśli/dlaczego mu to powiedziałeś?!/pogódźcie się!”. Co zatem powiedzieć, kiedy w powietrzu czuć nadchodzącą wojnę? A czuć ją było nie tylko w kinie podczas maratonu Kapitana Ameryki, lecz już od dłuższego czasu wśród fanów Marvela i całym internecie.

Dla mnie ten film był niezwykle trudny. Nie tylko dlatego, że do filmów i seriali podchodzę bardzo emocjonalnie, zwłaszcza tych dla mnie ważnych. Do bohaterów, z którymi się zżyłam – to drugi powód, wspomniany także powyżej. Kochamy ich wszystkich – Iron Mana, Steve’a, Czarną Wdowę. Dlaczego musimy wybierać?

Jeśli już trzeba, na moją pomoc zawsze może liczyć Tony Stark. Mam do tej postaci olbrzymi sentyment, a Robert Downey Jr. jest rewelacyjny w tej roli. Tym bardziej teraz, kiedy pokazał, że umie grać nie tylko nieco wyniosłego filantropa i bohatera w zbroi, ale także wyniszczonego po wielu bitwach i złych doświadczeniach człowieka.

Przyznam się, bo nie ma co ukrywać: podczas seansu tonęłam we łzach.  Im bliżej końca, tym było gorzej. Wielu z pojawiających się bohaterów w którymś momencie można było nienawidzić za to, co się stało. I chociaż film jest naprawdę rewelacyjnie, za nic nie chciałabym po raz drugi musieć oglądać go po raz pierwszy.

Unikałam wszelkich spoilerów, jedynie non stop oglądałam zwiastuny. Komiks Civil War jest bardzo znany i ceniony, ale, jak wiemy, ekranizacje nie są w pełni oddane pierwowzorom, więc zdarzyć mogło się wszystko. A w sytuacji, kiedy Twoi ulubieńcy walczą przeciw sobie, oczekiwanie na to jest czymś okropnym.

Według mnie Civil War jest chyba najlepszym filmem Marvela. Jego atuty to:

1. (super)Bohaterowie. Oczywiście. To, że jest ich tam tak wielu. Minusem, że się kłócą, ale taka fabuła. Jak widać, zdała egzamin.

2. Konflikt. A raczej budowa konfliktu. Po sprawiającej zawód bitwie Batmana z Supermanem ta dla odmiany jest prawdziwym majstersztykiem. Nie ma „pustej nawalanki”. Spór jest dokładnie opisany, przedstawiony, wszystko z czegoś wynika, bohaterowie są rozdarci.

3. Spider-Man nareszcie jest cool!

4. Humor, idealnie wyważony, nie sztuczny, w odpowiednich momentach.

5. To co zazwyczaj u Marvela: aktorstwo, muzyka, efekty, zdjęcia.

6. Emocje, które wzbudza film. Zwłaszcza kiedy Twój towarzysz jest po przeciwnej stronie. Wtedy naprawdę widać, ile możezdziałać dobrze zrobiona produkcja.

 Minusy:

Nie ma żadnego Iron Mana 4, Kapitana Ameryki 4. Powracają Avengers – w 2018 (!) i 2019 (!). A potem zapewne nastąpi zmiana aktorów…

Niestety, wiele gwiazd Marvela ma kontrakty podpisane na daną liczbę filmów, które kończą się wraz z ostatnimi zapowiedzianymi częściami Avengers. Ponadto nigdy nie wiadomo, czy nie pożegnamy się wtedy z którymś z bohaterów na dłuższy czas, a wówczas – na pewno z aktorem. Chociaż takie zmiany oraz zastępstwa, w tym wprowadzanie nowych bohaterów i kreowanie ich na późniejszych głównych, są rzeczą zrozumiałą i nieuniknioną, to jednak trudno będzie się pożegnać ze Starkiem-Robertem, Czarną Wdową-Scarlett (chociaż tutaj jest nadzieja na filmy solowe) czy Chrisem-Thorem i Chrisem-Kapitanem.

Koniec minusów. Czyli właściwie w samym filmie ich brak.

Jako fanka Marvela, bardzo polecam!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s