Szpak Tour

Dla porównania, zaprezentuję Wam to, co działo się na koncercie w toruńskich Jordankach.

Michał Szpak w wakacje objeżdża bardzo dużą część polskich miast. Warto się wybrać, bo to świetny człowiek. Widać, że „czuje scenę”. Toruński koncert był jednym z pierwszych w jego tegorocznej trasie. Mówił, że mu się podobało, że polubił i Toruń, i że mamy świetne pierniki. Wierzę i zgadzam się.

Piszę o nim jednak w nieco innym kontekście. Dwa tygodnie wcześniej miałam okazję być na OWF, o czym dowiedzieliście się ostatnio. Jakie wrażenia, lepiej czy gorzej, czym różni się festiwal lub koncert na otwartej przestrzeni od tego na sali?

Niewątpliwym atutem jest fakt, że gwiazdy zazwyczaj wychodzą do fanów po koncercie. Może wychodzą to za dużo powiedziane. Siadają w wyznaczonym miejscu, ochrona krzyczy na ludzi, a oni próbują przepchnąć się po autograf.

Jednak w Jordankach ludzie nie wstają, by tańczyć w rytm muzyki, nie krzyczą tak głośno. Wszystko jest pięknie, artysta śpiewa, uśmiecha się, ludzie słuchają z zadowoleniem. Koncert podobał mi się bardzo. Brakowało jednak tej atmosfery ogólnej radości, tłumu wyciągającego ręce, wspólnego śpiewu. Jeśli chciałeś nagrać na pamiątkę fragment występu, stojący obok ochroniarz sprawiał, że czułeś się tak, jakbyś robił coś złego. Średnio było także z informacjami, jeśli chciałeś jakieś uzyskać – czy można te zdjęcia robić, gdzie i kiedy będzie możliwość zrobienia zdjęcia.

Skoro już o tym mowa, powstanie tu zapewne opinia odnośnie samych Jordanek. Miejsce z pomysłem i wielkim potencjałem, zepsutym przez złą organizację i zachowanie ochrony. Rozmawiałam z Panią Szatniarką – tak niestety dzieje się po każdym tamtejszym koncercie. Nie ma wyznaczonej kolejki czy miejsca spotkania z artystą – ludzie zbijają się w jeden wielki tłum, a ochrona tylko krzyczy i straszy, że zaraz skończy się rozdawanie autografów. Na pytanie, dlaczego nie zorganizowali kolejki, opryskliwie odpowiadają, że „teraz to już za późno”. Widząc, jaka jest sytuacja, rodzice, zamiast swoje pociechy ochronić, pchają się z wózkami, nawet inwalidzkimi, w sam środek tłumu. Najbardziej w tym wszystkim szkoda artysty, który machinalnie podpisuje zdjęcia i nawet nie wie, do kogo ono trafi.

Wracając do koncertów – Wy wolicie te otwarte, czy zamknięte? Dajcie znać!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s